Agata Matejczuk, złota medalistka Mistrzostw Europy w biegu 24-godzinnym

Zaczęła biegać ekstremalne maratony, żeby udowodnić swoją wartość, uciec od problemów, pokazać, że potrafi osiągnąć jeszcze więcej. Agata Matejczuk, złota medalistka Mistrzostw Europy w biegu 24-godzinnym, zwyciężczyni biegu Rzeźnika i Zamieci, laureatka plebiscytu “Superbohaterki 2017”, prywatnie mama trójki dzieci. Trzy miesiące po trzecim porodzie i cesarskim cięciu wystartowała w ultramaratonie podczas Biegu Siedmiu Szczytów na dystansie 240 km.

F11 / f11-photo.pl

Nie ukończyła tamtej trasy, po przebiegnięciu 130 km, ciało odmówiło posłuszeństwa, zesztywniały nogi i nie mogła chodzić. Czuła, że zawiodła, ale wiedziała, że kolejnym razem ukończy maraton na tej trasie. Agata Matejczuk nigdy nie odpuszcza. Zahartowana przez życie doświadczenia, zawsze walczy, zawsze chce udowodnić, że nie jest nikim. Udowodnić przede wszystkim ojczymowi, który od dzieciństwa wmawiał, że nie jest dość dobra.

Agata Matejczuk: “wymarzyłam sobie maraton”

Nie miała wspierających rodziców, ani spokojnego dzieciństwa. Matka i ojczym pracowali dorywczo w budowlance albo gastronomii, częściej jednak nie mieli żadnego zajęcia, w domu nie brakowało za to alkoholu. 11-letnia Agata Matejczuk zaczęła pomagać w pobliskim warzywniaku – układała towar, sprzątała, jeździła z właścicielką na targ. Wszystkie zarobione pieniądze oddawała rodzicom. W podstawówce okazało się, że świetnie biega, zajęła piąte miejsce w okręgowych zawodach w Łodzi, pojawiała się możliwość trenowania pod okiem trenerki z Akademickiego Związku Sportowego Organizacji Środowiskowej w Łodzi. Ojczym nie zgodził się na treningi. Agata Matejczuk uczyła się w szkole zawodowej, miała zostać kaletniczką. Na zajęcia wychodziła o piątej rano, potem były jeszcze praktyki i praca w warzywniaku. Kiedy wracała do domu, słyszała tylko narzekania, że za mało się stara, przynosi za mało pieniędzy. Po kolejnej awanturze z ojczymem wyprowadziła się z domu. Mieszkała u ciotki, rozpoczęła pracę w gastronomii, tam poznała swojego przyszłego męża. Zrobiła zaocznie maturę i zdała na prawo. Znowu chciała udowodnić ojczymowi, że może być kimś lepszym, studiować na elitarnym kierunku. Przez dwa i pół roku dojeżdżała na zaoczne studia do Wrocławia, ale ostatecznie zrezygnowała z nauki.

W tamtym czasie w życiu Agaty Matejczuk pojawiło się marzenie o zaliczeniu “Selekcji”, najtrudniejszej próby terenowej wzorowanej na testach rekrutacyjnych do jednostek specjalnych. Pięć dni i nocy, ekstremalne temperatury, minimalna dawka snu, wyczerpujące konkurencje, mordercze próby i przesłuchania. Gra dla największych twardzieli, dla ludzi o żelaznej psychice i wszechstronnym przygotowaniu fizycznym. Agata Matejczuk chce być pierwszą dziewczyną, która ukończy “Selekcję”, wie, że może to zrobić, ale musi się dobrze przygotować.

Rzeźniczki

Zapisuje się na tajski boks, ćwiczy na siłowni. Na zawodach startuje w pożyczonym od kolegi dresie, nie stać ją na własny. Jest świetna, zdobywa Puchar Polski i Puchar Europy. W kolejnych mistrzostwach zawodniczka z Rosji łamie jej rękę, Agata Matejczuk walczy przez kolejne rundy, ostatecznie zdobywa brązowy medal.

Rok po ukończeniu pierwszego maratonu skróci czas biegu do trzech godzin i 40 minut. Będzie częściej startować w biegach na długie i krótsze dystanse. Żeby utrzymać razem z mężem rodzinę zacznie pracować na kasie w Burger Kingu. Do pracy oddalonej o pięć kilometrów od domu będzie biegać albo jeździć rowerem. Po dwóch miesiącach oszczędzania uda jej się kupić pierwsze dobre buty do biegania, na promocji za 150 zł. Dzięki znajomemu pojawi się pierwszy profesjonalny sponsor, który pomoże Agacie sfinansować kilka kursów terapii manualnej i masażu, a dzięki kolejnym sponsorom będzie mogła pozwolić sobie na dobrą odzież sportową i kolejną parę butów. Zacznie startować w maratonach. W 2013 roku zostanie rekordzistką Biegu Rzeźnika, później wygra “Zamieć”, czyli 24-godzinne bieganie po 14 kilometrowej pętli. Na Skrzyczne wbiegnie siedem razy.

Podczas mistrzostw świata i Europy w biegu 24-godzinnym w Turynie razem z koleżankami wywalczy srebrny i brązowy medal w rywalizacji drużynowej. W czasie doby pokona 219 kilometrów, raz zemdleje, ale po dwóch kroplówkach ukończy bieg i pobije swój życiowy rekord.

Agata Matejczuk wiek

Po kilku latach pracy w fast foodzie Agata Matejczuk zatrudni się jako pomoc w przedszkolu. Przyzna, że dzięki nowemu zajęciu bardziej otworzy się na ludzi. W 2017 roku skontaktuje się z nią Łukasz Borowski, który chce, żeby wystąpiła w filmie dokumentalnym o biegaczach. To drugi film, którego bohaterką będzie Agata Matejczuk. Dwa lata wcześniej powstał o niej reportaż “Ultra Agata”, który dokumentował treningi, ale pokazywał też życie rodzinne Matejczuk.

Agata jest dziś mamą trójki dzieci, dlatego często musi odpowiadać na pytania, jak udaje jej się łączyć ekstremalne bieganie, treningi i wyjazdy z wychowywaniem dzieci. W rozmowie na łamach “Wysokich Obcasów” powiedziała: “Ale dzieci rodzą się przecież też mężczyznom. Sportowcy mężczyźni nie mają jakoś z tym problemu. To, że ćwiczę, sprawia, że i dzieci są aktywne. (…)Czasem mam momenty, kiedy myślę: po co mi to wszystko? Na cholerę? W trakcie niektórych zawodów, kiedy mam kryzys, mówię sobie: zasuwam po jakichś górach, a Jarek musi się trójką dzieci zajmować.”

Agata Matejczuk przyznaje, że to dzięki wspierającemu mężowi może realizować swoją pasję: “Mąż pokazał mi, że można żyć zupełnie inaczej. Spokojniej. Nauczył, jak jeden człowiek może szanować i doceniać drugiego. (…) Udało nam się stworzyć dom, o jakim marzyłam, bez picia, bez przemocy”.

żródło: ofeminin.pl

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nowości

Najnowsze

Otrzymuj nowe informacje

Subskrybuj cotygodniowe info

Otrzymuj powiadomienia o  artykułach